Czas na zrównoważone zmiany w branży pracy tymczasowej – ale także u pracodawców użytkowników

Pod koniec maja otrzymaliśmy roczne sprawozdanie Stichting Normering Arbeid [Fundacji Standaryzacji Pracy] (SNA). Niezorientowanym wyjaśniam, że misją SNA jest stymulowanie samoregulacji w celu zapobiegania oszustwom i nielegalnym działaniom w branży pracy tymczasowej oraz we wszystkich formach (pod)wykonawstwa pracy. Misja ta jest realizowana poprzez zlecanie inspekcji w oparciu o normy SNA oraz przyznawanie znaku jakości SNA. W 2019 r. przeprowadzono ponad 10 000 kontroli, po których skreślono 533 przedsiębiorstwa. Oznacza to, że utraciły one swój znak jakości.

Pod koniec maja w Groenlo, w przedsiębiorstwie przetwórstwa mięsnego 147 osób, czyli ponad 20% wszystkich pracowników, zaraziło się koronawirusem. Większość z nich to migranci zarobkowi zatrudnieni za pośrednictwem agencji pracy tymczasowej. Przyczyną zakażeń były zapewne przepełnione busy i duże zagęszczenie w mieszkaniach. W tym samym tygodniu minister spraw społecznych i zatrudnienia Wouter Koolmees powiedział w Tweede Kamer [niższa izba parlamentu holenderskiego], że pozytywnie ocenia obowiązkową kaucję gwarancyjną dla agencji pracy tymczasowej, przede wszystkim ze względu na przeciwdziałanie firmom przykrywkom. Miał tu na myśli w agencje pracy tymczasowej, które nie przestrzegają należycie przepisów i szybko zamykają działalność, gdy tylko zostaną na tym przyłapane.

Jako dyrektor agencji pracy tymczasowej (a także jako zarejestrowany biegły sądowy) ze zdziwieniem i zainteresowaniem śledzę aktualny rozwój wydarzeń. W zeszłym roku w Crown Uitzendgroep pięć razy gościliśmy audytora, który przeprowadzał kontrole mające stwierdzić, czy pracujemy zgodnie z wytycznymi. Sprawdzano, czy wypłacamy wynagrodzenia pracownikom zgodnie z przepisami, czy prawidłowo odprowadzamy podatki i składki na ubezpieczenia zdrowotne oraz emerytury, czy uwzględniamy stawki równe wynagrodzeniu stałych pracowników pracodawcy użytkownika, czy stosujemy CAO [układ zbiorowy pracy] klientów do naszych własnych pracowników tymczasowych. Kontrolowano mieszkania, w których kwaterujemy zatrudnionych, oraz analizowano, czy spełniamy wymogi BHP, aby mogli bezpiecznie pracować. Osobiście bardzo się cieszę, że te kontrole mają miejsce. Dzięki nim dostrzegamy, gdzie możemy usprawnić nasze procesy, a tym samym usługi. Chętnie dajemy się sprawdzać.

Zakończyliśmy te wszystkie kontrole z wynikiem pozytywnym. Nie na darmo jesteśmy członkiem organizacji branżowej NBBU. Pomyślmy tylko. Istnieje około 12 000 agencji pracy tymczasowej z czego jakieś 1500 to członkowie organizacji branżowych (ABU albo NBBU) podporządkowujący się obowiązującym przepisom poprzez poddawanie się inspekcjom przeprowadzanym przez niezależne firmy audytorskie.

A mimo to od lat w tej branży źle się dzieje. Czy zawsze jest to wina samej branży? Sądzę, że koronakryzys również i tu pokazuje, że doszliśmy do końca ery neoliberalizmu. Przeholowaliśmy w wolności i przestrzeni, w jakich funkcjonują przedsiębiorstwa. Akcjonariusze chcieliby jak najtaniej produkować towar, zbywać go na rynku za najwyższą możliwą cenę i płacić podatki w kraju, w którym obowiązują najniższe stawki. W ten sposób sami wspieraliśmy populizm. Zarabianie pieniędzy nie jest samo w sobie złe, ale według mnie i tu obowiązuje solidarna odpowiedzialność, która nie może być realizowana kosztem ludzi i naszego państwa opiekuńczego wypracowanego dzięki wspólnym usilnym staraniom. Jako Crown Uitzendgroep jednoznacznie stoimy na stanowisku, że nie współpracujemy z organizacjami, które chcą płacić jedynie (wynagrodzenie) minimum. Przecież nasi pracownicy nie wykonują minimum pracy.

W naszej branży rząd mógłby spokojnie zaingerować, np. wprowadzając obowiązek zezwolenia na pośrednictwo w zatrudnieniu tymczasowym. Posmak takiej ingerencji daje się już odczuć w Hadze przy zwalczaniu koronakryzysu. Kaucja nie wydaje mi się z tego względu wystarczająca. Jeśli branża pracy tymczasowej nie zrobi nic, czeka nas zjawisko regulatory capture*. W wiadomościach będą nagłaśniane wpadki, sektor wejdzie w fazę swobodnego spadku i nie da się go odratować. Wykorzystajmy koronakryzys do tego, by definitywnie przekształcić branżę pracy tymczasowej w czysty sektor, o którym mówi się z szacunkiem.

Niezależnie od tego, jaki będzie dalszy rozwój wydarzeń, jedno jest pewne: my szanujemy naszych pracowników, którzy codziennie z zapałem idą do pracy, oraz klientów, którzy traktują naszych pracowników jak ludzi, a nie jak jednostki produkcyjne. I tej zasady będziemy się trzymać. Dziś, ale także w przyszłości.

* Teoria, według której władza pod naciskiem przedsiębiorstw daje im więcej swobody, tworzy inne przepisy, ponieważ ma z tego profity, jednak ostatecznie – np. po skandalach i pod wpływem opinii publicznej – ostro ingeruje, a nawet dokonuje przejęć.